Udział w Programie MBSR był dla mnie cudownym przeżyciem. Wciąż żyłam w pośpiechu, myślałam o sprawach, które czekają, o terminach, których trzeba dotrzymać….i to poczucie winy, że ciągle coś zaniedbuję, stres, że nie zdążę, no i najważniejsze, że to gdzie to robię, nie jest tym, co chciałabym robić. Kiedyś było tego więcej i wydawało mi się, że już osiągnęłam jakiś logiczny pułap – a tu się dowiedziałam, że wystarczy się zatrzymać, usiąść lub się położyć do medytacji i pozwolić na bycie tu i teraz. Moje praktyki były regularne, chodź początki nie były łatwe. Trudność moja polegała na tym, że nie potrafiłam tyle czasu pobyć sama ze sobą – teraz już to wiem – zauważyłam i próbuję zrozumieć.
„Moje myśli uspakajają się. Mój umysł się rozjaśnia. Jestem SPOKOJEM” – Susan Verde * Peter H. Reynolds, cytat z książki pt. „Ja, spokój – księga uważności”.
Udział w kursie i praktykowanie uważności wpłynęło na moje życie rodzinne, zawodowe i towarzyskie. Powoli upraszczam sobie codzienne życie, tworzę własne rytuały i rymy dnia, aby tworzyć sobie prostsze, szczęśliwsze i lżejsze życie. Cieszę się z małych sukcesów i coraz częstszego wszechogarniającego spokoju.
Będę nadal praktykować, myślę o zorganizowaniu nieformalnej grupy w Tczewie. Już po części taką mam, medytując z synem – dziękuję Ci Patryk. Jeżeli chodzi o ścieżkę rozwoju zawodowego, to w swojej pracy od 2 lat prowadzę zajęcia z UWAŻNOŚCI ŻABKI, chciałabym skończyć kurs w Holandii u autorki tego nurtu. Poważnie rozważam Studium Nauczycielskie Mindfulness w Warszawie. To jest początek mojej drogi…
Tobie, Ewo bardzo dziękuję, przygotowanie merytoryczne w tym miejscu wg mnie nie pasuje. To albo się czuje sercem, albo nie. Pozwól więc, że napiszę, że masz tę moc. Kiedyś powiedziałabym, szkoda, że nie poznałam Cię wcześniej, dzisiaj wiem, że wszystko ma swój czas i miejsce (zgodnie z przypowieścią o cesarzu).
Grudzień 2019