Temat: Głos Serca

Strach przed poddaniem się miłości wynika z konfliktu pomiędzy ego a sercem. Kochamy sercem, lecz analizujemy, poddajemy w wątpliwość i kontrolujemy z poziomu ego. Serce mówi „poddaj się temu”, lecz ego szepce „uważaj nie poddawaj się temu, zostaniesz porzucony lub skrzywdzony”. Serce jako organ miłości jest również organem spełnienia. Tęsknimy za kontaktem, który przyspiesza bicie serca i ożywia dusze, sprawiając, że stopy chcą tańczyć…

Alexander Lowen “Radość”

Termin: 21-22 września 2019

sobota, g. 11.00-18.00 (z 1h przerwą)

niedziela, g. 10.00-17.00 (z 1h przerwą)

Miejsce: Gdańsk Żabianka, ul. Sztormowa 9 (LO Collegium Gedanense)

Osoby prowadzące warsztat: Anna Janik i Patrycja Winnicka –  terapeutki w Analizie Bioenergetycznej certyfikowane przez Florida Society Bioenergetics Analysis.

Przychodzimy na świat z sercem otwartym do kochania i jednocześnie bezbronnym. Nieprzygotowani do przyjmowania ciosów, zawodów, zdrad zdarza się, że zamykamy nasze serca obudowując je sztywnym pancerzem. Wtedy w zamian za bezpieczeństwo, tracimy żar i radość, jakie płyną z serca. Ale może się zdarzyć, że mając „serce jak na dłoni” nie umiemy go chronić, i lekkomyślnie narażamy je na kolejne zranienia. Tak być nie musi!

Kluczem do zdrowia i pełnej witalności jest życie w pełni życiem ciała. To oznacza, że czucie jest tak samo ważne jak działanie, wolność wyboru jest tak samo ważna jak składane obietnice, a teraźniejszość jest ważniejsza od przyszłości. Życie życiem ciała to kontakt z uczuciami i umiejętność ich wyrażania. By tego doświadczyć należy wsłuchać się w swoje serce, całe ciało, i zacząć praktykę uwalniania napięć mięśniowych, w których często kryją się zastygłe emocje. Umożliwi to naturalny przepływ energetyczny, sięganie po przyjemność, otwieranie serca na miłość i życie w pełni swoich sił witalnych.

Zapraszamy do wspólnego wsłuchiwania się w głos serca, delikatnego poruszania go i szukania sposobów na skuteczną, lecz nie zamykającą w klatce piersiowej ochronę. By czuć ile chcę dać.

Opłata: 490 zł  ‘early bird’ przy wpłacie do dnia 1 września 2019

Po tym terminie: 590 zł

Numer konta: Klinika Stresu, 38 2130 0004 2001 0544 9780 0001, z dopiskiem: Lowen

Rezygnacja z udziału najpóźniej do 14 dni przed rozpoczęciem zajęć upoważnia do zwrotu 100% opłaty. W przypadku rezygnacji na 14 do 5 dni przed rozpoczęciem zajęć zastrzegamy sobie prawo do zwrotu 50% opłaty. Po tym czasie opłata nie będzie zwracana.

Zgłoszenia: ewa@klinikastresu.com.pl

Przeciwwskazania do zajęć: terapia psychotropowa, stany psychotyczne, ciąża, połóg, aktualnie trwające stany ostre i podostre (pourazowe, infekcyjne).

Względne przeciwwskazania: choroby przewlekle postępujące, wyniszczenie organizmu, padaczka, jaskra. Karmienie piersią jest względnym przeciwwskazaniem z powodu pracy z emocjami, która może mieć wpływ na gospodarkę gruczołów piersiowych.

O metodzie

Opracowana przez Alexandra Lowena (bioenergetyka) opiera się na pracy z ciałem, pobudzaniu go do ożywienia, poruszaniu emocji zastygłych w napięciach mięśniowych. Dąży do przywrócenia jedności ciała i umysłu, udrożnieniu swobodnego przepływu energii oraz ekspresję uczuć. Uczuć, których domem jest ciało. Często ciało pamięta najwięcej… Dzięki ćwiczeniom fizycznym możemy dotrzeć do tych wspomnień co pozwala na wyrażenie uczuć, które tam zostały zamrożone, i… uwolnienia, poczucia kompletności siebie, swojej rzeczywistej siły.

Zwroty i powroty uczestniczek i uczestników pokazują, że ta praca jest wspierająca i ubogacająca ich życie.

Formuła zajęć

Poprzez ćwiczenia fizyczne podążamy za ciałem by je ożywić i dopuścić do ekspresji uczuć. Ruszamy się, tupiemy, rozluźniamy, pogłębiamy oddech, zapraszamy dźwięk, płacz, śmiech, słowa. Uważnie słuchamy historii ciała i podążamy za jego potrzebami w jego indywidualnym tempie. Osoby po zdarzeniach traumatycznych czy wrażliwości na krzyk prosimy o szczególną ostrożność.

Struktura spotkania jest następująca: jest część werbalna, gdzie w kręgu uczestnicy dzielą się (na tyle ile są chcą) swoją motywacją do wzięcia udziału w warsztacie oraz część ćwiczeniowa – tzw. doświadczeniowa. Nie są ćwiczenia fitness, ale raczej uważność na ciało i jego odczucia w ruchu, dotyku, kontaktu z innymi osobami i emocjami, jakie to może wywoływać. By było bezpiecznie i przyjaźnie każdy z uczestników wg własnych potrzeb, ograniczeń, możliwości reguluje sobie ich intensywność. To również dobra praktyka by poznać swoje wzorce budowania relacji ze sobą. Sprawność fizyczna w rozumieniu kondycji nie jest absolutnie wymagana czasami stanowi nawet ograniczenie.

To nie są zajęcia dla każdego i nie w każdym momencie życiowym.

Jesteśmy do dyspozycji jeśli macie Państwo pytania – prosimy dzwonić: Ania 608 579 380

Patrycja 607 670 078

lub pisać: patrycja@praktykalowenowska.pl


Serce i miednica – dwa silne ośrodki odczuwania.

Serce – kojarzone z siedliskiem miłości, z pragnieniem bliskości. Jest też miejscem szczególnej wrażliwości na ból i opuszczenie. Zdarza się, że takie zranienia skutkują obudowaniem i skryciem serca pod skorupką obojętności. Na poziomie ciała przestraszone serce chowa się w zbroi mięśniowej, ograniczającej ruchomość i miękkość klatki piersiowej. Na poziomie zachowania nadmiernie chronimy serce, unikając bliskości albo wręcz przeciwnie, nie mając kontaktu z jego drgnieniami nie umiemy go chronić, narażając je na kolejne zranienia.

Miednica – miejsce szczególne dla poczucia autonomii, sprawczości i siły. Niezastąpione w osiąganiu przyjemności, łączenia się z żywotnością i naturalnymi impulsami. Niestety to też ta część ciała, która narażona jest jak żadna na zawstydzanie i nadużycia. Na poziomie fizycznym często usztywniona i wycofana. Bywa też, że wyeksponowana, nadużywana i traktowana przedmiotowo. W obu wypadkach niemal wyłączona z czucia.

Optymalną jest sytuacja kiedy uczucia serca spotykają się z impulsami miednicy – oba ośrodki współpracują, mogą przekazywać sobie informacje. Niestety często połączenie między nimi zostaje zerwane. Ma to związek z tymi samymi trudnymi, bolesnymi doświadczeniami jakie obudowują serce czy blokują miednicę. Czasem dzieje się tak, że zranione serce się chowa i wysyła miednicę do kontaktów ze światem – to sytuacje, kiedy atrakcyjność seksualna jest używana do nawiązywania, podtrzymywania kontaktów z drugim człowiekiem. Trudno uniknąć wtedy powierzchowności i przemijalności takich relacji. Ale może się tak stać, że to serce będzie wysłane do zadań specjalnych – mówimy wtedy językiem miłości, tworzymy więzi, ale boimy się poczuć zaangażowanie głęboko w brzuchu, musimy kontrolować swoje impulsy, nie czerpiemy przyjemności z bliskości fizycznej, bo fizyczność jest zagrażająca, wstydliwa, może nawet przeżywana jako nieczysta i zła. Takie rozwiązanie oddziela nas od czucia pełni miłości, przyjemności i radości najsilniej manifestującej się w przeżyciu orgazmu, ale też w tańcu, śpiewie, zabawie, spontanicznym reagowaniu na to, co nas spotyka, kreatywnym myśleniu o tym, co nas otacza. Warto szukać połączenia tych dwóch ośrodków i przywracać porządek, do jakiego jesteśmy stworzeni. Na warsztacie będziemy szukać połączenia między sercem i miednicą z otwartością na wszelkie uczucia, jakie będą napływały oraz ich ekspresję.


To moja żywotność

Żywotność jest stanem obecności i reaktywności na to co jest w „tu i teraz”. To chwile, w których pozostajemy w kontakcie z czuciem i uczuciami, które jak impulsy przepływają przez nasze ciała, poruszają nasze mięśnie, ukazują się w wyrazie naszych twarzy, postawie ciała, w spontanicznym ruchu i dźwięku.

Żywotność daje przyjemność, poczucie adekwatności, kompletności i dobrostanu.

Czemu nie sięgamy po swoją żywotność skoro jest taka dobra?

Często to wynik zakazów w rodzaju „to nie wypada”, „siedź spokojnie” czy „bądź cicho”, nierzadko łączy się z przestrachem, że naszą energią możemy zaszkodzić otoczeniu i zawsze łączy się z zatrzymanymi uczuciami, na które nie było lub nie ma przyzwolenia, uczucia, które zostały zamrożone w napięciach mięśniowych i spłyconym oddechu. Usztywnione, niedotlenione ciało nie może reagować w pełni swoich możliwości energetycznych, żyjemy tylko cząsteczką naszych sił witalnych, dużo z nich tracąc na powstrzymywaniu swoich reakcji i utrzymywaniu pozornie bezpiecznej fasady. Co się stanie jeśli poruszymy ciało, pogłębimy oddech, dopuścimy impuls? Jakiego siebie spotkamy? Zezłoszczonego, zalęknionego, smutnego, a może spragnionego zabawy, głodnego kontaktu?

Zróbmy sobie przestrzeń na więcej siebie w sobie. Zaprośmy do kontaktu to, co schowane w nas i niepewne,po to by uwolnić energię i pozwolić naszej żywotności by na dobre rozgościła się w naszym życiu.


Bez presji. O puszczaniu kontroli.

Żyjemy w świecie kultu osiągnięć i naturalne wydaje się dążenie do sukcesu i doskonałości. Motywujemy się, spinamy, pośpieszamy, dyscyplinujemy, wymagamy od siebie. Często cena jaką płacimy to odcięcie od przyjemności, bo nie ma przyjemności tam gdzie jest przymus. Napięte barki, zaciśnięte szczęki, gula w gardle, węzełki w brzuchu, sztywna miednica, brak oparcia na nogach – oto stan ciała pod presją oczekiwań. Chęć skontrolowania i stłumienia uczuć smutku, złości czy lęku, jakie naturalnie przychodzą gdy nie zaspakajamy swoich potrzeb, z czasem przechodzą w nieznośne uczucie pustki i wypalenia aż po stan depresji – oto stan duszy pod presja kontroli.

Oczywiście tak być nie musi! Mamy w sobie wszystko czego potrzeba by czuć się w pełni. Ratunek jest w ruchu, w oddechu, we wsłuchaniu się w dźwięki swoich uczuć po to by móc je poczuć i wyrazić. To nie znaczy zrezygnować z kontroli nad swoim życiem czy zaprzestać myślenia. To znaczy zaufać impulsom z ciała, włączyć decyzyjność „z brzucha” tak by odciążyć umysł i zmniejszyć zakres decyzyjności „z głowy”. Ryzyko jest, że na tej drodze poczujemy to czego czuć długo nie chcieliśmy a spychaliśmy w głębokie zakamarki psychiki. Nagrodą jest ulga, że już nie musimy się bronić przed samym sobą, czujemy się bardziej integralni i bardziej w sobie.
Na warsztacie stworzymy przestrzeń do zajrzenia w głąb siebie po to by wsłuchać się w swoje potrzeby i rozejrzeć się w sposobach na ich spełnienie bez presji i przymusu. Spróbujemy wyłonić „chcę” i oddzielić od „muszę” czy „powinnam/powinienem”. Poruszymy ciało i emocje, by poczuć swoją żywotność i motywację do życia płynącą z głębi własnego „ja”.


Poza lękiem, wstydem i winą – w poszukiwaniu lekkości miednicy.

Czy czujecie czasem ciężar wstydu, który jak zasłona odgradza od świata? Poczucie, że coś z nami nie tak, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy i piękni a to czego pragniemy jest niewłaściwe więc najlepiej jest schować z tym jacy jesteśmy. Czy często zdarza się Wam odczuwać lęk? To uczucie napięcia w oczekiwaniu najgorszego. A czy znane jest Wam poczucie winy? I nie tylko wtedy gdy rzeczywiście  zdarzy nam się popełnić błąd ale poczucie winy w nawykowym myśleniu o sobie, że to co robimy i kim jesteśmy jest dla kogoś kłopotem; że kiedy zajmujemy sobą przestrzeń to odbieramy innym albo gdy sięgamy po przyjemność to ranimy lub kogoś denerwujemy. Ciężar tych emocji odkłada się w całym ciele ale być może najmocniej nim naznaczona jest okolica miednicy. W jej skrytości czają się napięcia, bóle i sztywności utrudniające lekkość i elastyczność ruchu, obniżając naszą witalność a w rezultacie zabierając zapał do życia.
A gdyby zdjąć z siebie nieco tego ciężaru? Dać sobie akceptację i pokazać się ze swoją ekspresją.  Odnaleźć swój ruchu miednicy i dać sobie na niego zgodę? Zaznaczyć i ochronić swoją przestrzeń stojąc mocno na nogach, czując sprawczość rąk i odnajdując moc w miednicy. Zachęcamy do spotkania ze wstydem, lękiem i winą. Nie po to by je odrzucić i pokonać – te uczucia mają swój sens i swoją rację, ale po to by obniżyć ich siłę i zrobić więcej miejsca na radość, przyjemność i miłość.

Zapraszamy do wspólnej praktyki podczas warsztatów w metodzie Lowena, gdzie drogą jest refleksja nad swoimi pragnieniami, czucie ciała oraz uruchamianie i wyrażanie emocji. Przywrócimy sobie swoją żywotność, udrożnijmy dostęp do swojej witalności przez co nasze życie może okazać się pełniejsze przyjemności i radości.


Stres a energia życiowa

Czy możliwe jest życie bez stresu? Raczej nie. Nawet jeśli będziemy chodzić na paluszkach, żeby unikać kolizji z życiem to prawdopodobnie i tak prędzej czy później spotkamy coś co nas zestresuje, napnie, przestraszy czy zezłości. Czy często czujesz zmęczenie pomimo braku intensywności fizycznej? Być może to kumulowany stres, któremu leżenie na kanapie czy kolejny serial nie przynosi ulgi… Nie warto tworzyć sobie stresogennych sytuacji, ale również nie warto trwonić energii na unikanie wszystkiego, co może być potencjalnie stresogenne unikając różnorodności życia. Co w takim razie warto?

Warto nauczyć się ze stresem żyć, poznać siebie by wiedzieć co i kiedy nas stresuje. W jaki sposób? Poprzez kontakt ze swoimi potrzebami i energią życiową.

Warsztaty, które prowadzimy, pozwalają rozpoznać swoje siły witalne, korzystające z potrzeb serca, głowy i mądrości ciała. Ciało, które wie co robić kiedy potrzeby nie są zaspokojone, kiedy jest przeciążone, zmęczone, napięte. Czy słyszysz jego wołanie? Być może Twoja strategia to reagować jedynie na bezwzględny głos woli: „wstań!”, „bądź gotowa!”, „odetnij uczucia!”. Może dobrze byłoby posłuchać głosów potrzeb i ciała, które mówi czego potrzebuje: „zajmij się mną”, „odpocznij”, „zaśnij”, „zjedz dobre”, „płacz”, „śmiej się”, „tańcz”? By dopiero choroba nie była sygnałem do zatrzymania i refleksji.


Złość, smutek, depresja w Bioenergetyce Alexandra Lowena

„Złość jest bardzo istotną emocją w życiu każdego stworzenia, ponieważ służy przetrwaniu – ochronie fizycznej i psychologicznej integralności organizmu. Bez złości jesteśmy bezradni wobec ataków, na które wystawia nas życie.”

Alexander Lowen

W zależności od naszych doświadczeń zdarza się, że złość zamieniamy ze smutkiem choć są to emocje o przeciwnych biegunach energetycznych. Dla jednych niedopuszczalna będzie złość – jako porywająca, raniąca czy wybuchowa, dla innych trudnością będzie dopuszczenie smutku kojarzonego ze słabością, niemocą czy beznadzieją. Kumulacja niewyrażonych emocji, szczególnie złości, bywa zalążkiem depresji. W bioenergetyce mówimy, że zatrzymanie emocji to zatrzymanie życiowej energii, która by utrzymać nasze codzienne funkcje życiowe musi być wydatkowana bardziej i bardziej… Jeśli taki stan zamrożenia przedłuży się, osłabi to naszą witalność, obniży mobilność aż w końcu zaburzy funkcjonowanie ciała. Na poziomie psychicznym konsekwencją będzie zapadanie się i oddalanie od siebie i świata. Dlatego by udrożnić przepływ energii i zapobiec depresji dobrze jest wspierać aktywny kontakt z emocjami: poczuć, nazwać, wyrazić, przeżyć!

Może myślisz, że Twoja złość lub smutek są nie na miejscu, nie potrafisz ich wyrażać, przeżywać? Może w ogóle nie czujesz złości, natomiast zbyt często smutek, który zamiast ze łzami uwolnić od tego co straciliśmy, staje się stanem przewlekłym, depresyjnym…

W czasie warsztatu będziemy oswajać swój smutek i złość, lęk czy gniew. Zaprosimy naszą ekspresję i obudzimy żywotność by zaczerpnąć z nich siłę do ochrony i pełnego wyrażania siebie.


Radość ciała – od stresu do przyjemności!

Jedynym sposobem aby stać się wolnym jest odczuć swoje napięcia i odnaleźć ich związek ze stłumionymi uczuciami strachu, gniewu i smutku. Brak żywotności jest zawsze rezultatem tłumienia uczuć.

Alexander Lowen “Duchowość ciała”

Stres może być pozytywnym doznaniem, motywować, dawać ekscytacje i zadowolenie pod warunkiem, że ciało ma dość energii by sprostać wymaganiom ego. Jednak stres, który jest przewlekły, zaprzeczony, nadmierny wobec naszych zasobów energetycznych, staje się toksyczny. Dzieje się tak, gdy próbując sprostać oczekiwaniom, coś osiągnąć, nadążyć, wywiązać się czy zasłużyć, tracimy kontakt ze sobą, ze swoimi prawdziwymi potrzebami i z przyjemnością życia. Na poziomie ciała objawia się to poprzez napięcia mięśniowe, objawy somatyczne, obniżenie nastroju i energii. Wraz z tłumieniem uczuć, ograniczany jest też oddech, który jest życiodajny. Przez to uszczuplamy nasze zasoby energetyczne i ryzykujemy, że każdy kolejny stres staje się przyczynkiem do choroby.

Tymczasem kluczem do zdrowia i pełnej witalności jest życie w pełni życiem ciała. To oznacza, że czucie jest tak samo ważne jak działanie, wolność wyboru jest tak samo ważna jak składane obietnice, a teraźniejszość jest ważniejsza od przyszłości.  Życie życiem ciała to kontakt z uczuciami i umiejętność ich wyrażania. By tego doświadczyć należy wsłuchać się w swój organizm i zacząć praktykę uwalniania napięć mięśniowych, w których często kryją się zastygłe emocje. Umożliwi to naturalny przepływ energetyczny przez ciało, sięganie po przyjemność, otwieranie serca na miłość i życie w pełni swoich sił witalnych.



Terapeutki prowadzące warsztaty:

Patrycja Winnicka

Moje pierwsze doświadczenie bioenergetyczne sięga roku 2010. Jest to zachwyt od pierwszego westchnienia, poczucia, puszczenia, ekspresji. To było to… Podążanie ze swoim instynktem. Bycie w prawdzie i dbałość o ciało to jedna z najważniejszych wartości w moim życiu. To uczucie zaufania towarzyszy mi do dziś kiedy jestem w swoim doświadczeniu czy towarzyszę pacjentom w ich drodze o siebie. W 2017 roku ukończyłam 4-letnie szkolenie z zakresu Analizy Bioenergetycznej akredytowane przez Florida Society Bioenergetics Analysis.

W pracy terapeutycznej skupiam się na podążaniu za sygnałami z ciała, za energią, która jest również w słowach. Z uważnością na indywidualne tempo i gotowość. W pracy indywidualnej wspólnie obserwujemy reakcje ciała na warianty ćwiczeń i szukamy dobrej dla tego momentu odpowiedzi. Kiedy dochodzi do głosu prowadzimy niewerbalny dialog szukając zamrożonych uczuć, słów by w perspektywie je wyrazić, udrożnić przepływ uczuć i energii, często w całym systemie. W pracy grupowej korzystam z różnorodności energii i kontekstów, jaką niesie ze sobą ciało grupy. Wspólnie ćwiczymy podążając za tym, co w danym momencie jest żywe czy zatrzymane by w towarzyszeniu grupy je poczuć i puścić…

Anna Janik

Dobrze pamiętam pierwszą przeczytaną książkę Alexandra Lowena, swoje poruszenie i głębokie przeświadczenie o słuszności jego spojrzenia na człowieka. Później potwierdziło to doświadczenie własne w Analizie Bioenergetycznej. Zwrócenie uwagi na rzeczywistość ciała, wsłuchanie się w jego komunikaty, integrowanie ciała z bogactwem uczuć i myśli, okazało się fascynującą przygodą. Wierzę, że życie to ciągła pulsacja wprawiającą wszystko w ruch. Poddanie się ruchowi ciała otwiera nas na zmianę. Zmiana przeżyta w prawdzie z towarzyszącymi jej emocjami, połączona ze zrozumieniem jej procesu, musi być dobra. W swojej pracy jako terapeuta chcę towarzyszyć w drodze zmiany. Pragnę pomagać kobietom i mężczyznom w rozbudzaniu swojej witalności i energii życiowej, ułatwiać akceptację i zrozumienie dla swoich stanów i przeżyć, wspierać poszukiwania przyjemności w byciu sobą.

Z wykształcenia jestem psychologiem oraz trenerem grupowym. W 2017 roku ukończyłam czteroletnie szkolenie z zakresu pracy z ciałem akredytowane przez Florida Society Bioenergetics Analysis.


Alexander Lowen

“Podstawową rzeczywistością każdego człowieka jest jego ciało. Nasze istnienie nie jest wyimaginowanym obrazem znajdującym się w mózgu, ale żyjącym, pulsującym organizmem. Dlatego aby poznać siebie, należy wczuć się we własne ciało. Wyparcie uczuć w którejkolwiek jego części jest wyparciem części siebie. Samoświadomość – pierwszy krok w procesie terapeutycznym – jest odkrywaniem siebie poprzez odczuwanie całego ciała, od czubka głowy po czubki palców. Wiele osób traci świadomość i poczucie ciała pod wpływem stresu. Oddzielają się niejako od samych siebie, aby uciec przed rzeczywistością. Prawie wszyscy ludzie w naszej kulturze wypierają odczuwanie różnych części swojego ciała.

Ci, których ciało jest witalne, elastyczne i wibrujące, doznają rzeczywistości; można o nich powiedzieć, że są ludźmi czującymi. Miarą kontaktu z rzeczywistością jest żywotność ciała i zdolność odczuwania. Osobę zdolną odczuwać opisujemy jako osobę ugruntowaną. Być ugruntowanym to czuć własne stopy na ziemi, nogi naładowane energią, pełne życia i ruchu.”

“Poddanie się ciału oznacza zgodę na to, aby stało się pełne życia i wolności. Oznacza przyzwolenie na niekontrolowane procesy ciała, takie jak oddychanie, oraz na pełną wolność w działaniu, bez poddawania go kontroli. Ciało nie jest maszyną, która można włączyć lub wyłączyć. Ciało ma własną mądrość i wie, co robić. Powinniśmy wyrzec się złudzenia, że umysł jest potęgą. Najlepszym punktem terapii jest oddech. Oddychanie jest prawdopodobnie najważniejszą funkcją ciała, gdyż od niego zależy życie. Wszelkie stany emocjonalne mają bezpośredni wpływ na rytm oddechu. Wnikliwa obserwacja oddechu pozwala nam zrozumieć stan naszych emocji.”

z książki „Radość. Naucz się wyzwalać energię stłumionych uczuć”


Ja, mężczyzna: ciało, emocje i świadomość. Warsztat dla mężczyzn metodą Lowena

Żeby wiedzieć kim się jest, trzeba mieć kontakt ze sobą, być osadzonym w swojej tożsamości, czuć, myśleć, przeżywać po swojemu. Żeby wiedzieć jakim się jest mężczyzną, trzeba umieć sobie na to pozwolić, mieć dostęp do mężczyzny w sobie i zgodę na niego.
Tymczasem z różnych względów odchodzimy od siebie – pewnych rzeczy wymagają wzorce kulturowe, innych kanony, w jakich jesteśmy wychowywani, jeszcze innych nasze relacje i bliscy, dla których jesteśmy ważni i którzy są dla nas ważni. Czasami naprawdę nie wiadomo co to znaczy być sobą, co to znaczy być mężczyzną.
Zapraszamy na warsztat, podczas którego będziemy poszerzać świadomość o tym, jakim mężczyzną jestem, ale też jakim mężczyzną trudno mi być. Wspólny czas poświęcimy na doświadczanie siebie poprzez ciało i emocje, uwalnianie ekspresji, badanie granic, rozpoznawanie potrzeb, bycie mężczyzną pośród innych mężczyzn. I rozmowę o naszych przeżyciach.
Życie jest różnorodne i ma wiele do zaoferowania, jeżeli są jakieś rzeczy, do których tęsknisz, a od których czujesz się odgrodzony, zapraszamy, być może uda Ci się otworzyć na to, czego potrzebujesz. Warsztat kierujemy do wszystkich mężczyzn zainteresowanych rozwojem własnym, a szczególnie do tych, którzy:
– czują się wycofani i zauważają, że zubaża to ich życie,
– nic, bądź niewiele czują i chcieliby być w większym kontakcie ze swoimi emocjami,
– mają trudności z ekspresją siebie,
– potrzebują bardziej, mocniej zaistnieć,
– mają trudność z zaangażowaniem się,
– wycofują się, kiedy napotykają trudności relacyjne,
– tęsknią by być bardziej i bliżej siebie i innych ludzi,
– czują się zablokowani emocjonalnie,
– mają na sobie zbyt dużo obciążeń i oczekiwań.

Prowadzący:
Maciej Gierasimiuk http://maciejgierasimiuk.pl/o-mnie/
Jarosław Józefowicz http://inspirowarszawa.pl/o-nas/jaroslaw-jozefowicz/