Pawel WojtowiczMetoda Feldenkraisa to praktyka rozwoju osobistego oraz metoda rehabilitacji ruchowej.

Opracowana przez dr. fizyki i inżyniera Moshe Feldenkraisa, jednego z pierwszych Europejczyków posiadających czarny pas w judo. Zainspirowany neurobiologią, wschodnimi sztukami walki oraz naturalnym ruchem dzieci i zwierząt Feldenkrais opracował kilkaset lekcji ruchowych. Każdy z nas może z nich korzystać samodzielnie, bez żadnego drogiego sprzętu, bez względu na wiek i kondycję fizyczną. Wystarczy ciekawość.

Najbliższy termin: 7-8 kwietnia 2018

(sobota i niedziela) w g. 10.00-16.00

Zapraszamy na zajęcia ruchowe Metodą Feldenkraisa poświęcone plecom.

  • Jeśli bolą Cię plecy,
  • Jeśli nie chcesz się garbić,
  • Jeśli chcesz mieć plecy, które aktywnie noszą Cię,

spróbuj ruchowych zajęć, które rozwijają inteligencję Twojego ciała.

Źródłową przyczyną bólów pleców i kręgosłupa jest utrzymywanie ich przez długi czas w jednej, niezmiennej pozycji np. siedząc za biurkiem, przed komputerem lub za kierownicą samochodu. Dlatego też, mechaniczne ćwiczenia polegające na powtarzaniu jednego lub kilku ruchów nie zawsze pomagają. Nie czekając na ból, albo chcąc go zmniejszyć polecam bardziej inteligentną metodę. Metoda Feldenkraisa wprowadza różnorodność i uważność ruchu, często zainspirowanych ruchami dzieci np. przetaczanie. Tutaj liczy się „Jak coś robisz” bardziej niż „Ile robisz”. Wszystkie ruchy wykonywane są uważnie, łagodnie i powoli, aby poczuć jak same mięśnie pleców aktywują się i połączone są z innymi częściami ciała m.in. z przodem tułowia, z mięśniami brzucha. Na przykład, rozpoczniemy warsztaty od lekcji, w której ruch stopy i całej nogi rozluźnia i aktywuje mięśnie pleców. To zmienia sposób, w jakim poruszamy się i jak się nosimy.

Ruchy dostosowane są do indywidualnych możliwości. Zapraszam wszystkich, bez względu na wiek i kondycję fizyczną. Wszystkie lekcje można potem wykonywać samodzielnie w domu.

 

To jak się ruszasz wpływa na to jak się czujesz, myślisz i działasz.

Na początku był ruch. Jako niemowlęta poruszamy głową, nogami, rękoma, krzyczymy, ssiemy. Nikt nas tego nie uczy, uczymy się sami, indywidualnie, spontanicznie. Potem uczymy się bardziej złożonych ruchów: przetaczamy się na bok, turlamy, pełzamy, raczkujemy, siadamy, wstajemy, chodzimy, biegamy. Podczas nauki nasz układ nerwowy rozwija się, tworzą się i wzmacniają połączenia między neuronami. Kształtują się podstawy naszego charakteru. Pojawiają się emocje, a później myśli i refleksje. Także intencje. Próbujemy zgodnie z nimi działać – chwycić upatrzoną zabawkę. Uczymy się kierować sobą.

Ruch do końca pozostaje fundamentalny dla naszej percepcji, odczuwania świata oraz myślenia o nim i o sobie.

Uczenie nie kończy się na dzieciństwie, a przynajmniej nie musi i nie powinno. Dorastając uczymy się coraz bardziej złożonych czynności manualnych. Niektórzy z nas zostają mistrzami w swej dziedzinie: tancerz, pianista, chirurg, a także jubiler czy zegarmistrz. Wraz z wiekiem zmieniamy się i nauka ruchu musi trwać dalej, aby się dostosować nowych możliwości ciała. Na starość uczymy się od nowa podstawowych czynności: siadania, wstawania, chodzenia. I wciąż ma to podstawowe znaczenie dla naszego samopoczucia.

Jak uczymy się ruszać?

  • Próbując, eksperymentując, poszukując najlepszego ułożenia ciała i równowagi.
  • Będąc całkowicie zaangażowani, nie myśląc o niczym innym, zanurzeni w procesie.
  • Bez poganiania, bez pośpiechu, bez ambicji, bez fiksacji na rezultat.
  • Bez oceniania i porównywania z innymi.
  • Z przyjemnością, z ciekawością, z pasją.

Mając czas na wgląd jak rzeczywiście się ruszamy, które mięśnie jak i kiedy włączają się w ruch. Jaki jest mój znaleziony sposób.

Na początku niepewnie i niezdarnie jak pierwsze próby jazdy na rowerze, ostrożnie i z uwagą początkującego narciarza. Z czasem coraz płynniej, szybciej, swobodniej. Wreszcie nieświadomie i bezwiednie. Nawykowo.

Spontaniczny proces uczenia się jest modyfikowany przez socjalizację i otoczenie. Dzieci zaczynają rozpoznawać rodziców i inne osoby ważne dla nich, od których są zależne. Później są to rówieśnicy i nauczyciele. Są gotowe spełniać oczekiwania tych osób dla zwrócenia uwagi, dla miłości, dla akceptacji oraz w obawie przed odrzuceniem. Zaczynają ruszać się i działać nie z samych siebie spontanicznie, ale dla innych. Zaczynają się specjalnie starać. Pojawia się trud i wysiłek. Na poziomie ciała pojawiają się zbędne napięcia mięśniowe, np. grymas na twarzy, zaciśnięte w pięści ręce, skurczone mięśnie brzucha. One też są nieuświadomione i jeśli sytuacja zależności, stresu i lęku utrzymuje się bądź powtarza wchodzą nam w nawyk wpływając na postawę ciała np. przechyloną miednicę, spłycony oddech, pogłębioną lordozę w odcinku lędźwiowym, pochylenie w górnych plecach czy podniesione barki. Kształtują nasze umiejętności jazdy na rowerze, biegania, tańczenia. Dlatego też, tak różnie to robimy. Tak różnie szybko się tego uczymy. I tak różne osiągamy rezultaty. Jednym nauczenie nowych umiejętności przychodzi łatwo, innym z wielkim trudem. Postawa i koordynacja ciała ma też wpływ na poczucie równowagi, postrzeganie siebie, swobodę w relacjach z innymi i w rezultacie skuteczność w działaniu. Nadmierne i notoryczne napięcia mięśni mają niekorzystny wpływ na zdrowie, przepływ krwi i dotlenienie komórek. Przyśpieszają proces starzenia się i osłabiają witalność. W skrajnych przypadkach powodują ból, utratę czucia części ciała i notoryczne zmęczenie.

Co i jak możemy zmienić?

Zmienić nawyki ruchowe. Znaleźć łatwiejszy sposób, bardziej swobody. Jak? Wrócić do uczenia się jak niemowlę. Odtwarzając sytuację uczącego się małego dziecka, w poczuciu beztroski i bezpieczeństwa, bez pośpiechu, ambicji i orientacji na rezultaty. Tym razem jednak wykorzystując uwagę, poprzez świadomy ruch. Robiąc specjalne lekcje ruchowe, które krok po kroku uświadamiają nasze dotychczasowe nawyki oraz pozwalają eksperymentować i znajdować nowe, płynniejsze sposoby codziennych czynności np. oddychania, wstawania, chodzenia. To jest celem Metody Feldenkraisa.

Dla kogo?

Naprawdę dla wszystkich, ponieważ każdy może rozwijać się ruchowo z pożytkiem dla siebie. Tutaj wiek i kondycja fizyczna nie mają znaczenia, ponieważ wszystkie ruchy osoba wykonuje tylko na tyle, na ile są one dla niej łatwe i komfortowe. Każdy uczy się ruchu samodzielnie, bez oceniania i porównań.

Szczególnie zainteresowane mogą być osoby, które:

• mają ograniczenia ruchowe oraz bóle z powodu napięć i stresu – nauczą się, jak samodzielnie mogą sobie radzić w takich sytuacjach

• zajmują się zawodowo pracą z ludźmi (rehabilitanci, psychoterapeuci, instruktorzy pilatesu, jogi, tai chi, fitnessu, tańca) – nauczą się, jak jeszcze inaczej można spojrzeć na pacjenta czy uczestnika ich zajęć i jak można z nim pracować

 

Pawel WojtowiczProwadzący: Paweł Wójtowicz

Certyfikowany nauczyciel Metody Feldenkraisa z Krakowa, zajmuje się nią od przeszło 7 lat. Ukończył 4-letni kurs nauczycielski w Anglii. Od 3 lat regularnie prowadzi warsztaty dla dorosłych i pracuje z dziećmi, przede wszystkim z dziećmi ze specjalnymi potrzebami w Polsce i na Ukrainie.

 

Miejsce: Gdańsk Żabianka, ul. Sztormowa 9 (LO Collegium Gedanense)

Opłata: 290 pln

lub 250 pln dla uczestników poprzednich edycji

konto: Klinika Stresu, 38 2130 0004 2001 0544 9780 0001 z dopiskiem: metoda Feldenkraisa

Zapisy: ewa (et) klinikastresu.com.pl, tel. 691 355 400

Wielkość grupy maksymalnie 16 osób, decyduje zatem kolejność zgłoszeń.

Sesje indywidualne: Jest możliwość umówienia się na sesję indywidualną z prowadzącym po zajęciach. Sesja trwa ok. 1 godziny i kosztuje 120 pln.

Dodatkowe informacje: pawel.wojtowicz@poczta.fm lub +48 600 603 155 (prowadzący)

Więcej informacji o Metodzie Feldenkraisa można znaleźć na stronach: www.feldenkrais-method.org oraz www.pawelwojtowicz.pl

 

Metoda Feldenkraisa. Klinika StresuFeldenkrais na 3 poziomach:

Na pierwszym poziomie to zestaw zajęć ruchowych. Uczę się, jak lepiej poruszać się, jak łatwiej siadać, jak płynniej wstawać, jak łatwo sięgać, jak swobodniej chodzić. Uczę się ruchu naturalnego, tak jak uczyłem się go spontanicznie, gdy byłem małym dzieckiem, ale… potem niestety przestałem, bo nałożono mi buty, bo usiadłem w szkolnej ławce, bo przejmowałem się tym, co inni mogą pomyśleć i powiedzieć.

Na drugim poziomie to świadomość ciała. Lepiej czuję swoją miednicę, gdy piszę ten tekst. Jak „ona siedzi” na krześle, jak jest nachylona, jak podpierają ją z przodu stopy na podłodze, jak wychodzi z niej kręgosłup, jak na jego szczycie usadowiona jest głowa, a w niej oczy skierowane w monitor; jak oparte o blat stołu są łokcie, które przekazują ruch napinających się i rozluźniających się mięśni z barków do palców naciskających klawiaturę i z powrotem jak klawisze odbijają, a echo czuję w łopatkach. Co dzieje się ze mną, gdy jestem spięty, a co, gdy jestem zmęczony. Ja nie mam ciała, nie mam go jako narzędzia do swojej dyspozycji. Ja nim jestem. Ja=ciało postrzegam, myślę, czuję, poruszam się.

Na trzecim poziomie to dbałość o siebie. Spokojna wiedza nt. co się ze mną dzieje, gdy jest mi dobrze, a co, gdy podejmuję się nowych i trudnych dla mnie rzeczy i co mogę zrobić, aby uczynić wyjście poza strefę komfortu łatwiejszym. Wiedza, co zrobić, gdy mnie coś boli, a co, gdy jestem spięty, a co, gdy coś mi się nie udało. Jak się bać rozsądnie i działać dalej. Nawyk dbania o siebie. Zaufanie odczuciom z wewnątrz, kierowanie się nimi jednocześnie obserwując, jak się zmieniają; odkrywanie wysiłku i szukanie łatwiejszych dróg działania (Działanie = Ruch). Bycie w centrum, w równowadze gotowej do ruchu. Dzięki temu spokojniej postrzegam, co dzieje się wokół mnie i mogę wyraźniej zobaczyć to takim, jakim jest rzeczywiście.

Najważniejsza jest praktyka.

 


A oto wrażenia uczestników warsztatów w Gdańsku:

„Chciałabym podziękować za zajęcia z Pawłem. Jestem cały czas pod ich wielkim wrażeniem. Codziennie ćwiczę z nagraniami, kupiłam też książkę. Czuję się dziwnie lekko. Na tych zajęciach zaczęłam się zastanawiać, jak mało czasu poświęcałam swojemu ciału. Też w pracy wykonuję niewielkie ćwiczenia. Bardzo bym chciała wziąć udział w kolejnych zajęciach.”

Danusia ze Słupska

styczeń 2016


Zajęcia z Pawłem były zaskakujące. Wspaniała osoba, pełna spokoju i troski. Przekonałam się o skuteczności tej metody na własnym ciele. Przed zajęciami miałam poważny uraz nogi (jak to ja – robiłam samodzielnie w godzinach późno wieczornych przemeblowanie w sypialni i naciągnęłam mięsień czterogłowy lewej nogi, nie byłam w stanie bez bólu na niej stać, kulałam), następnego dnia rano (po pierwszych zajęciach), jak wstałam „czegoś mi brakowało”. To był brak silnego bólu nogi, mogłam swobodnie na niej stanąć nie odczuwając silnego bólu. Po drugich zajęciach nie mam już żadnego problemu. Zwykle po takiej „kontuzji” musiałabym skorzystać z kilku masaży!!!!!!

Pozdrawiam, Anna

styczeń 2016


Jestem pod dużym wrażeniem metody Feldenkraisa i warsztatu prowadzonego przez Pawła. Zajmując się zawodowo masażem leczniczym i fizjoterapią, zdaję sobie sprawę jak uważny ruch i relaks są ważne dla zachowania zdrowia i dobrego samopoczucia. Jestem przekonany, że tego rodzaju ćwiczenia przypominające medytację w ruchu, uczenie się uważności poprzez ruch, uświadamianie sobie połączeń w ciele są w dzisiejszym zabieganym świecie bardzo potrzebne.

Warsztat mi się podobał również ze względu na postawę prowadzącego i podejście Feldenkraisa. Ta przestrzeń na własne odczucia, szukanie swojego pomysłu na ruch i przyjemności. Szacunek do tego, że każdy ma inne możliwości i granice. Mobilizowanie do tego abyśmy sami byli dla siebie nauczycielami, żeby odkrywać różne jakości ruchu, otwierali się na zmiany.

Wiele razy podczas warsztatu odczuwałem silne emocje. Wzruszenie, że nie trzeba tak jak każą, że można po swojemu, że może się coś nie udawać i nie dostaję za to krytycznej oceny, że jest miejsce na odkrywanie rzeczywistości przez ruch, dotyk. Radość chociażby z tego że zwykłe turlanie się może sprawiać tyle przyjemności. Złość, że czegoś nie rozumiem, że nie mogę się skupić, że wracają mi łatwo nawyki, np. zbyt surowego krytyka wewnętrznego. Smutek, że nie uczą tego w szkołach, że taka piękna prostota, która wydaje się być rdzeniem metody nie jest doceniana, pielęgnowana, ogólnie dostępna. Smutek, że wzorzec wychowania w rodzinach, edukacja w przedszkolach, szkołach oparty jest na niszczeniu naturalnego rozwoju psychofizycznego człowieka. No i niesamoite zdumienie, ciekawość siebie, ruchu, życia w sobie – tego ile się dzieje już przy samym prostym poruszeniu głową czy nogą, przy zwykłym oddechu. Piękne doświadczenie.

Michał

październik 2016

 


Metoda Feldenkraisa w GdanskuPodstawy Metody Feldenkraisa oraz przykłady lekcji ruchowych do samodzielnego wykonania opisane są w książce „Świadomość poprzez ruch”:

„Relacje przestrzenne i ruchy ciała wydają się wrodzone i zmienne tylko w zakresie witalności, intensywności i możliwości ich wykonania. A przecież są one nabyte w trakcie długiego procesu uczenia się. To poprzez przypadkowe okoliczności miejsca narodzin i środowiska, nabywamy specyficznych ruchów, postaw, uczymy się konkretnego języka itd. Trudność zmiany fizycznych lub psychicznych przyzwyczajeń jest przede wszystkim wynikiem konieczności zmiany już nabytych nawyków.

Dobrze byłoby wykonać tu proste ćwiczenie, aby poczuć warunki i możliwości, które opisuję. Przeskanuj więc w myślach całe ciało. Odkryjesz, że możesz skoncentrować się na niektórych partiach ciała łatwiej niż na innych, i że zazwyczaj w trakcie działania tracisz świadomość tych części. W rzeczywistości, niektóre części ciała prawie nigdy nie są obecne w obrazie siebie podczas działania.

Gdy rozbieżność między obrazem siebie, a stanem obiektywnym („rzeczywistym”) wynosi prawie sto procent, zachowanie tej części ciała jest zazwyczaj nieprawidłowe. Na przykład: ktoś, utrzymuje swoją klatkę piersiową w pozycji na przesadnym wydechu, przekona się, że według jego własnego obrazu siebie, grubość klatki piersiowej jest dwa lub trzy razy większa, niż w rzeczywistości. Z drugiej strony ktoś, kto przesadnie nadyma klatkę piersiową w pozycji na wdechu, nie doszacowuje jej grubości.

Jeśli pomyślimy o swoim nawyku jako o synonimie obrazu siebie, zrozumiemy trudności w doskonaleniu poszczególnych działań. Nawykowa konfiguracja obrazu siebie jest do pewnego stopnia wynikiem wewnętrznego przymusu – osoba nie potrafi działać inaczej. Wykonując jakieś ćwiczenie, powielamy swoje utarte wzorce, wykonujemy nie to co jest zadane, ale to co jest zgodne z naszym nawykiem i robimy to nie zdając sobie sprawy, że nie robimy tego, co chcemy.

Pytanie więc brzmi: czy można tak zmienić wzorce ciała, aby nowe sposoby działania, inne z wyboru, były równie osobiste, jak te wcześniej nabyte? Ważne jest, aby zrozumieć, że nie mam na myśli prostej zmiany jednego działania na inne (co byłoby „statyczne”), ale zmianę w sposobie działania, możliwą do osiągnięcia dzięki dynamice działania w ogóle.”