Do kursu podeszłam z wielkim entuzjazmem. Spodziewałam się naiwnie, że ktoś poda mi receptę na odpowiedź „jak żyć”. Ale nie otrzymałam takiej odpowiedzi. Otrzymałam coś więcej. Dostałam wskazówki jak sterować swoim życiem, być jego przewodnikiem, a nie biernie się jemu przyglądać. Ale, aby tak się stało jeszcze dużo pracy przede mną w poznawaniu siebie i swoich emocji. Praktyka była dla mnie trudna, zaburzała mój ustalony porządek. Kłóciłam się z nią. Nie zawsze ją wykonywałam. Ale zawsze wracałam, bo wiem, że na końcu tej praktyki jestem ja.

Praktyka na pewno wpłynęła na mnie. Na zmianę postrzegania samej siebie. Zmienia się moja pewność siebie. Jest to długi proces, który z radością obserwuję. Wiem, że nie jestem sama w swoich wątpliwościach i ocenach. A co do oceniania, to nauczyłam się nie robić ich zbyt pochopnie. Jest mi dobrze z myślą, że postępuję zgodnie z sobą.

Już chyba nie będę mogła żyć bez praktykowania. Nie stosować jakiejkolwiek praktyki po kursie, to jak odwracać wzrok od pięknych obrazów. Chyba nie da się tego nie robić.

Kurs był intensywny. Praktyka domowa była absorbująca. Tematy, które poruszaliśmy omawialiśmy dość szczegółowo. Samo prowadzenie urozmaicone. Praktyka przeplatana głęboką rozmową.

Dużym znaczeniem dla mnie było wysłuchiwanie mnie przez grupę bez osądzania. Mogłam podzielić się swoimi emocjami i ich rozumieniem z osobami, które mnie rozumiały. Mogłam wysłuchać innych osób, które „mają” podobnie.

Największy problem miałam z czasem, który musiałam poświęcić na praktykę domową. Ale próbowałam dostosować ją do siebie.

Marzec 2021