Swój udział w kursie oceniam bardzo pozytywnie. Udało mi się poszerzyć moją praktykę codzienną, tak jak zamierzałam. Miałam też szansę spróbowania nowych praktyk, jak również przypomniałam sobie praktyki z kursu MBSR, np. mindful joga, którą tym razem wykonywałam z większą cierpliwością i akceptacją. Niczego nie zmieniałam, niczego nie dodawałam, płynęłam z instrukcją i to było dla mnie ciekawe i inne niż kilka lat temu. Pauza na oddech, jako nowa praktyka była trudna do “oswojenia”. To moje największe wyzwanie.
Widzę wiele zmian. Najważniejsze jest to, że jestem mniej reaktywna. Czas między np. irytującym bodźcem a moją reakcją wydłużył się, dzięki czemu mogę wybrać bardziej skuteczne zachowanie, odpowiedź, czasem nawet decyduję się na brak działania, co jest dla mnie bardzo cenne i co, jak zauważyłam, w wielu sytuacjach ma najlepszy skutek. Ponadto lepiej i częściej wyczuwam oddech, np. zauważam go kiedy czytam. Lepiej też czuję ciało, potrafię się na nim skupić, co często pomaga mi przenieść uwagę z tego, co w głowie na odczucia w ciele.
Nie wyobrażam już sobie życia bez praktyki. Codzienna poranna medytacja, która towarzyszy mi od dłuższego czasu, a która dzięki kursowi wydłużyła się o 10-15 minut, jest podstawą mojego dnia i przyjemnością, na którą czekam. Testem był okres świąteczny, ale okazało się, że wstanie wcześniej, aby pomedytować nie było żadnym problemem. Teraz pracuję nad wprowadzeniem chwil uważności do codziennego życia. Poranna kawy, czy prysznic lub ścielenie łóżka z uwagą to już standard, ale wieczorem, kiedy jestem przebodźcowana i zmęczona, uważność jest wyzwaniem. Zamierzam też kontynuować “oswajanie” pauzy na oddech.
Bardzo wysoko oceniam przygotowanie merytoryczne oraz prowadzenie zajęć przez prowadzących. Jestem wdzięczna za ich życzliwość, ciepło i wyrozumiałość. Potrafili stworzyć przyjazną atmosferę, w której czułam się bezpieczna i zaciekawiona, pomimo iż forma kursu online nie jest moją ulubioną. Materiały do każdej sesji były bardzo przydatne. Pomagały mi po każdych zajęciach wrócić do ważnych kwestii, przypomnieć je sobie. Dobrze było mieć kartę praktyki domowej, na której mogłam robić notatki. W początkowej części kursu pisałam tak dużo, że musiałam wziąć oddzielny zeszyt, potem, kiedy praktyka się ugruntowała, wewnętrzna potrzeba notowania zmalała.
Wciąż mam nadzieję, że Dzień Uważności uda się przeprowadzić “na żywo”, a nie online.
Styczeń 2021