Nie spodziewałem się, że „tak dużo” czasu będę „musiał” poświęcić sobie. Całe życie siebie stawiam w którejś kolejności za rodziną, pracą, obowiązkami, potrzebami innych. Kurs to była dla mnie bomba, która miała sprawić, że z dnia na dzień zmienię swoje postępowanie wobec siebie. Póki co się nie udało dokonać zmiany totalnej. Widzę jak małe potknięcia, losowe wypadki życiowe (choroba) ułatwiają mi rezygnowanie z siebie. Ale… dzięki MBSR wiem jak zatrzymać się w czasie stresującej sytuacji, jak zatrzymać się w wirze pracy, który buduje napięcie, który powoduje że nawet pomijam potrzeby fizjologiczne. Stop, skupienie na oddechu, otoczeniu, 5 minutowa pauza wybija mnie z tego „amoku” i obniża napięcie. Generalnie skupienie na oddechu wycisza.
Poza tym jestem wdzięczny za słoik wdzięczności. Mój pesymizm, czarnowidztwo mają problem, bo przypominając sobie min. 3 pozytywne, miłe chwile z danego dnia, burzę obraz beznadziejności.
Praktykowanie uważności wpłynęło na różne sfery mojego życia – zdobycie umiejętności zatrzymania się w czasie pracy. Stop, oddech wybijają mnie z ciągu pracoholicznego. Stop i skupienie na oddechu ułatwia mi wrócić do chwili obecnej, bycia z rodziną, z sobą tu i teraz.
Po kursie ćwiczenie „stop”, ćwiczenia oddechowe i słoik wdzięczności będę kontynuował. Chciałbym spróbować jogi.
Przygotowanie merytoryczne oraz prowadzenie zajęć było wspierające, profesjonalne, bez krytyki. Oaza spokoju 😊
Dziękuję.
Sierpień, 2020 roku