Uważność – profity z niej są ogromne.

Podnosi jakość życia, pomaga widzieć innych ludzi w ich pełnym bogactwie zalet i wad, ułatwia codzienność, sprawia, że nie trzeba szukać odpowiedzi na pytania typu: gdzie stoi zaparkowany samochód, gdzie leżą kluczyki i czy na pewno wyłączyłam światło w łazience.

Tak, zdecydowanie lepiej być osobą uważną niż nieuważną.

 

Ale w życiu nic nie ma za darmo. Wszystko, co dobre, ma swoją cenę.

Profity, które uważność oferuje, wymagają sporo wysiłku. Uważność jest żmudna, monotonna, zmuszająca do nieustannej pracy.

Jednak kiedy już raz zdecydujesz się spróbować żyć uważnie i posmakujesz tego, i zobaczysz, jak rzeczy skomplikowane stają się proste – zrozumiesz, że nie sposób tęsknić do życia bez uważności. Bo nie ma do czego.

Nawet ludziom, którzy przepracowali uczciwe cały kurs MBSR, zdarza się wpaść w dawne koleiny – bezrefleksyjności, zawieszenia na rzeczach jeszcze albo już nieistniejących.

I wtedy co się dzieje? Wtedy taki człowiek musi zmierzyć się z jeszcze jednym doświadczeniem – zawstydzeniem. Najzwyczajniej w świecie jest ci wtedy głupio – przed samym sobą. Jak uczniowi, który nie odrobił pracy domowej. Że się rozleniwił, że wybrał to, co znane i wygodne, choć niekoniecznie dobre i rozwojowe.

No to bierze sobie człowiek uważny-ale-tylko-czasami – to swoje zawstydzenie na stół roboczy, siada i patrzy. Jakie ono, jak smakuje, jak z tym zawstydzeniem się żyje?

Patrzy na te swoje wyrzuty sumienia, że gdyby był uważny, to by przecież nie namieszał tyle, i że przecież WIE, co to znaczy być osobą uważną i że gdyby był WTEDY uważny to by mandatu za prędkość ani rozlanej kawy na dokumenty nie było… To by zobaczył, że tratuje czyjeś uczucia swoją protekcjonalnością i że bez problemu rozróżniłby czas, gdy lepiej jest przytulić niż się mądrzyć.

Bo – jak mówi Jon Kabat-Zinn, nie ma lepszego momentu na bycie uważnym niż ten, który właśnie jest.

Kategorie: MBSR