Odkryciem było uświadomienie sobie w połowie kursu MBSR, że biorę udział w terapii grupowej, Spodziewałem się, że będziemy medytowali i poznawali teorię dotyczącą medytacji. Zamiast teorii jest rozmowa w grupie o naszych praktykach. Te rozmowy dały mi bardzo dużo – działa mechanika grupy terapeutycznej i w miarę bezpieczny dla siebie sposób, można się sobie przyjrzeć, wręcz przejrzeć w grupie jak w lustrze.

Trudności były, są i będą, ale jak ma coś działać, to trzeba się napracować. Nie jest to cudowny środek typu „schudnij w trzy dni”. Na ten moment wydaje mi się, że jest to dobry sposób na wzmocnienie i zadbanie o siebie i przeprowadzenie rzeczywistej zmiany w swoim życiu.

Wydaje mi się, że widzę i rozumiem więcej z tego co się dzieje dookoła mnie. W rodzinie uważniej słucham i patrzę. W pracy mniej mówię i mniej nakazuję. Na co dzień więcej widzę pozytywnych rzeczy niż negatywnych. Mniej boli mnie kark. Rzadziej się poważnie denerwuję, a jak się zdenerwuję, to wiem jak mogę się szybko uspokoić.

Chcę nadal praktykować. Ważna jest konsekwencja w praktyce. Zamierzam codziennie medytować przynajmniej dwadzieścia minut. Będę się starał doskonalić swoją pozycję do medytacji. Będę się starał pamiętać o tych kilku wskazówkach uważnego życia, którego, jak się przekonałem już, naprawdę działają i pomagają w codziennych życiu. Całość działań widzę jako proces zmiany, transformacji, o który trzeba konsekwentnie dbać.

Podoba mi się organizacja zajęć, sposób ich prowadzenia i panowanie nad grupą. Czuję, że realizujemy plan zajęć. Same zajęcia były ważnym punktem w tygodniu. Doceniam bogactwo odniesień do sztuki, kultury, filozofii i zwykłego, codziennego życia w materiałach dodatkowych i w trakcie zajęć.

Listopad 2017